Polska kultura i tradycja od tysiąca lat związana jest z religią i Kościołem, co uwidacznia się w wielu zabytkach i dziełach artystycznych, w tym utworach poetyckich. Najpiękniejsze wiersze stały się cząstką, nie tylko tożsamości narodowej, ale naszej osobistej wyobraźni i uczuć. Warto więc poznać, choć w ogólnych zarysach, genezę i strukturę tych "ikon" polskiej poezji religijnej.
(10)
Wiara i historia w twórczości Krzysztofa Kamila Baczyńskiego
Krzysztof Kamil Baczyński należał do pierwszego pokolenia urodzonego w ojczyźnie wolnej i niepodległej, które zostało nazwane "pokoleniem Kolumbów", gdyż tak jak Kolumb odkrył Nowy Świat - Amerykę, to ludzie tej generacji, wchodząc w dorosłe życie "odkryli" okrutną rzeczywistość wojny i okupacji. Biografia poety jest charakterystycznym i tragicznym przykładem losów najlepszego pokolenia w historii Polski. W Gimnazjum im. Stefana Batorego Krzysztof Baczyński zdał maturę w 1939 roku i uwolniony od jarzma obowiązków uczniowskich, wyjechał wraz z kilkoma kolegami na wakacje. Wiadomo, że Baczyński szykował się na studia w warszawskiej ASP, miał także szansę na studia we Francji. Szczęśliwą młodość przerwały dwa tragiczne dla poety wydarzenia: 27 lipca 1939 roku zmarł ojciec, a niedługo później wybuchła II wojna światowa. Matka załamała się zupełnie. Młody poeta, jeszcze przed paroma tygodniami otaczany w domu pieczołowitą troską, musiał się z dnia na dzień stać dorosły. Teraz zmieniły się role: to on opiekował się matką, czuwał nad nią, pocieszał, a także musiał myśleć o stronie materialnej dalszego życia. Matka była "najważniejszą kobietą w jego życiu", aż do momentu, gdy w wieku lat niespełna dwudziestu jeden poznał Barbarę Drapczyńską, koleżankę z tajnej polonistyki, dziewczynę, której poświęcił wiele pięknych wierszy. Pobrali się pół roku później. W czasie wojny poeta studiował na tajnym Uniwersytecie Warszawskim, a także publikował w konspiracyjnych wydawnictwach. Baczyński był w czasie wojny absolwentem Szkoły Podchorążych Rezerwy "Agricoli", uczestnikiem kilku przeciwniemieckich akcji sabotażowych, m.in. głośnej akcji "T.U.", mającej na celu wysadzenie pociągu niemieckiego na trasie Tłuszcz - Urle, która została przeprowadzona 27 kwietnia 1944 r. Wiadomo również, że rwał się do czynnego udziału w akcjach zbrojnych przeciw okupantowi i że nie chciano go do nich dopuszczać w obawie o jego życie - życie poety, nie żołnierza, ale to nie uchroniło młodego twórcę. Krzysztof Kamil Baczyński poległ w czwartym dniu powstania warszawskiego, zginął od kuli niemieckiego snajpera, a jego żona Barbara zmarła od ran pod koniec powstania, nie wiedząc o śmierci męża. Do roku 1947 poezja Baczyńskiego znana była tylko z przekazów maszynowych lub z rzadkich przedruków w czasopismach, wiersze jego ukazały się w tym roku w pierwszym oficjalnym - po kilku tomikach konspiracyjnych - wydaniu książkowym pt. "Śpiew z pożogi". Ostatni znany wiersz nosi datę 13 lipca 1944. Pisze tam o kimś, kto "pochylony nad śmiercią zaciska palce na broni". Poeta jakby przeczuwając najgorsze - cień śmierci kładzie się na całą jego twórczość! - śpieszył się z pisaniem. Cała jego poezja dorosłego okresu wydaje się być tak boleśnie aktualna i ponadczasowa zarazem. Zapewne dlatego, że patrzył dalej - poza wojnę, w czas, kiedy się ta makabra skończy; był - jak to ujął Kazimierz Wyka - "po stronie nadziei". Niestety, ta nadzieja miała krótki żywot - "wyzwoliciele" ze Wschodu niebawem ją zdeptali, a nawet, co zakrawa na absurd i groteskę (choć nie w czasach stalinizmu) po nieżyjącego Baczyńskiego przyszło UB!
W tym strasznym czasie tylko wiara pozwalała zachować nadzieję na odzyskanie wolności i niepodległości; dlatego też poeta zwraca się z błaganiem do Matki Boskiej, odwołując się nieprzypadkowo do najstarszej modlitwy i "pieśni narodowej Polaków", czyli do średniowiecznej "Bogurodzicy". To ze słowami tej pieśni polscy rycerze pod Grunwaldem odnieśli wspaniałe zwycięstwo, a kilkaset lat później tylko Opatrzność i wstawiennictwo Maryi pozwala wierzyć, że ojczyzna nie zginie i przetrwa naród, "Któraś wiodła jak bór pomruków ducha ziemi tej skutego w zbroi szereg, prowadź nocne drogi jego wnuków, byśmy milcząc umieli umierać." Walka zbrojna jest konieczna i nieodzowna, bo wróg jest potężny i przynosi śmierć, cierpienie i zło, ale niewystarczająca, gdyż na przemoc i okrucieństwo nie można odpowiadać tym samym. Prawdziwym zwycięzcą zostanie ten, kto potrafi użyć najpotężniejszej "broni" - miłości. Baczyński wie, że Matka Boska potrafi obdarzyć człowieka darem miłowania nawet wrogów, bo w ten sposób zło zostanie pokonane, a walczący zachowają godność i człowieczeństwo, "Która jesteś jak nad czarnym lasem blask - pogody słonecznej kościół, nagnij pochmurną broń naszą, gdy zaczniemy walczyć miłością." Słowa poety są stwierdzeniem pozornie oczywistego dla każdego chrześcijanina, ale niezwykle trudnego do zrealizowania i często zapominanego faktu, że tylko "wiara, nadzieja i miłość" są tymi cnotami, które powinny kierować życiem ludzi i społeczeństw. Tego samego przecież nauczał przecież Jan Paweł II, głosząc, że należy "zło dobrem zwyciężać",